Dzisiaj, drogie dzieci, będzie o Francuskim Poczuciu Humoru, ba! nawet więcej – o Francuzów wyśmiewaniu się z Francuzów! (A konkretnie ze snobistycznych Paryżan…) Nie wierzycie? Ha!
Oczywiście śmiać się z francuskich snobizmów to przestępstwo niewybaczalne, autor tej szyderczej piosenki zatytyłowanej „Ça m’énerve” („To mnie denerwuje”) zakamuflował się więc na wszelki wypadek pod postacią niemieckiego piosenkarza o wdzięcznym nazwisku Helmut Fritz. Stworzono nawet fikcyjną biografię Fritza, urodzonego w maleńkim Reinbeck syna właścicieli fabryki odzieży, który po niespodziewanym odziedziczeniu wielkiej fortuny wujka barona, postanawia przenieść się z niemieckiej prowincji na paryskie salony.
Tu Niemiec wiedzie iście światowe życie wśród paryskiej crème de la crème, jednak rezultatem lat jadania w najlepszych restauracjach, zakupów w najmodniejszych butikach oraz bywania na pokazach haute couture i wernisażach jest wyłącznie ogromne uczucie znudzenia (owej słynnej burżuazyjnej ennui, która zabiła Madame Bovary), które prowokuje Fritza do wyśpiewania swoich frustracji w przeraźliwie dyskomulskiej piosence. Co denerwuje Fritza Langa? Lista jest długa. Jest na niej i obsługa snobistycznych klubów i restauracji, i panny z grzywką à la Kate Moss w dżinsach rurkach w rozmiarze 34, i modny butik Zadig & Voltaire, i Paryżanie upijający się różowym szampanem i zajadający obłędnie drogimi ciasteczkami macarons z Ladurée…
Nie mogę zdecydować czy fakt, że „Ça m’énerve” od marca znajduje się na topie francuskich list przebojów i zapowiada się na tutejszy hit lata, świadczy o tym, że Francuzi, wbrew stereotypom, potrafią się jednak śmiać ze swoich snobizmów, czy o tym, że nie mają za grosz gustu muzycznego… Być może za krótko tu jestem, by w pełni docenić humor tego kawałka, dla mnie w każdym bądź razie wszechobecne „Ça m’énerve” to wyłącznie jedno: nomen omen! ;-)
07/07/2009 o 21:11 ·
Będę zaglądał na Twojego bloga z okolic Nation. Oszczędza wiele czasu w przeglądaniu kulturalnych kalendarzy.
Macarons powinno być przez jedno ‘o’ – na znak, że czytam uważnie.
Pozdrawiam,
Tomek
07/07/2009 o 21:56 ·
Witam i dziękuję za komentarz! (Ojej, no to teraz czuję się niemal odpowiedzialna za Twoje życie kulturalne w Paryżu ;-))
Rzeczywiście, ‘macaroons’ to pisownia angielska (taki już mam nawyk z rozpędu), po francusku powinno być jedno ‘o’ (ja ciągle jeszcze z tym językiem walczę!) – dzięki za zwrócenie uwagi, już poprawiłam! Pozdrawiam :-)