Piosenka na niedzielę – Léa Castel „Dernière chance”

leacastelRok temu, zmotywowana nieoczekiwaną zupełnie perspektywą przeprowadzki do Paryża, musiałam jak najszybciej reanimować mój francuski (który poszedł całkiem w odstawkę po zaliczeniu lektoratu na studiach – a więc dawno!). Zawsze w takich przypadkach sięgam po muzykę w danym języku – a że muzyką francuską interesowałam się wtedy mniej więcej tak jak teraz duńską, poprosiłam o pomoc iTunes. Pierwszą płytą, która mnie wtedy zaintrygowała była „Pressée de vivre” Léi Castel, która po wstępnym przesłuchaniu znalazła się od razu na moim iPodzie (hm, wpis zaczyna brzmieć jak reklama Apple… ;-)).

Choć zaliczana do gatunku R&B, muzyka młodej Marsylianki (?) spodobała mi się tak bardzo, że prawie cała zeszłoroczna jesień upłynęła mi przy jej akompaniamencie. Teraz przyznaję, że mocno przyczyniła się do tego jej „egzotyczność” w powściągliwym Edynburgu oraz moje dość stereotypowe myślenie o Francji. Piosenki Lei wydawały mi się „takie francuskie” – pełne emocji, nie wstydzące się wielkich słów, wyznań, patosu, czyli wszystkiego, co dla Brytyjczyków jest w muzyce dość obciachowe. Do tego wyśpiewywane w prawie nieznanym mi wtedy, lecz cudnie brzmiącym języku i okraszone rapowymi wstawkami (a rap po francusku podobał mi się zawsze!) – no i łączące się z obietnicą nowego życia w Paryżu. Wystarczyło, bym maszerowała po szkockich ulicach z Leą w uszach i myślała, jakże nie po szkocku, „J’adorrre!”

Słuchając Lei z perspektywy czasu, gdy francuski to dla mnie codzienność, muzyka nie robi już na mnie takiego wrażenia, choć płytę dalej darzę wielkim sentymentem. Lea to dla mnie trochę taka francuska Alicia Keys - choć ze słabszym głosem i chyba też muzyką. Lubię fortepian w jej utworach i lubię samą postać piosenkarki – młodej dziewczyny, która została odkryta prowadząc zajęcia muzyczne dla defaworyzowanej młodzieży w północnych blokowiskach Marsylii, i która od tego czasu nagrała solową płytę oraz stale współpracuje z tamtejszymi raperami upiększając ich płyty komponowanymi przez siebie melodiami na fortepian.

Teledysk, który chcę wam pokazać to kolaboracja z (przedstawianym już przeze mnie na blogu) Soprano. „Dernière chance” to wołanie o ostatnią szansę młodej, śmiertelnie chorej dziewczyny – zwróćcie uwagę na emocje, na wielkie słowa, na tragizm… très français! ;-)


Powiązane wpisy:

  1. Piosenka na niedzielę: Abd Al Malik „Gibraltar”
  2. Piosenka na niedzielę: Noir Desir „Le vent nous portera”
  3. Piosenka na niedzielę – Florent Marchet „Rio Baril”
  4. Piosenka na niedzielę: Sébastien Tellier „L’amour et la violence”
  5. Piosenka na niedzielę – Ariane Moffatt „Je Veux Tout”

posted: Muzyka | tagged: , ,

1 comment

  1. To ja chyba poczekam na listopad, z doświadczenia wiem, że hordy turystów są znacznie mniejsze wtedy… Dzięki za bycie jak zwykle na bieżąco :) Miłego dnia!

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>