Rok w Paryżu (merde!) oraz powrót blogerki marnotrawnej

StephenClarkeBooksZanim powrócę jak gdyby nigdy nic do regularnego blogowania, czuję się w obowiązku poprzedzić mój pierwszy „normalny” wpis małym wytłumaczeniem, dlaczego mnie nie było i gdzie byłam jak mnie nie było (z tego miejsca pragnę gorąco pozdrowić czarę ;-)).

No dobra, z tym „gdzie” to mało ciekawe będzie – nie ruszałam się bowiem ani na krok z Paryża. Przepraszam więc za brak informacji o tym, co fascynującego się przez ten czas w tym fascynującym mieście działo – nie mam pojęcia, zakopana byłam bowiem po uszy w pracy, nauce i… rozwiązywaniu międzynarodowych afer (tak, czasem życie zwykłej Gorącej & co przypomina amerykański film sensacyjny… niestety opisy takich rzeczy na tego bloga się nie nadają, nie tylko ze względu na ich „nieparyskość”, ale też dlatego, że są – a jakże! – tajne przez poufne ;-)). Oprócz i na skutek powyższego przyszło mi też opiekować się najbardziej niezwyczajnym psem na świecie, który niestety mi się z tego nadmiaru wrażeń rozchorował – i wspominam o tym między innymi po to, by ostrzec wszystkich nie-psiarzy, że szykuje się tu chyba wpis o paryskich pieskach (i o tym, jak śmiesznie jest wtedy, gdy „pieskowi”, którym przyszło nam się opiekować daleko jest do standardowych tutaj kieszonkowych rozmiarów).

A poza tym przygotowuję się do mojej podróży życia w lutym (o tym wspomnę jeszcze kiedyś na pewno – chociażby po to, żeby wytłumaczyć się z tego, dlaczego w lutym znowu zaniedbam bloga na cały miesiąc ;-)). I gdzieś tak wśród tych wszystkich mniejszych czy większych zawirowań i zupełnie niepostrzeżenie minął rok odkąd wysiadłam z samolotu z Edynburga na nieprzytulnym lotnisku Charles de Gaulle z wielką walizą i z głową pełną wątpliwości i oczekiwań – oraz jakichś trzech na krzyż wyuczonych zwrotów w tutejszym lingua franca… ;-) Plan był taki, że „wypróbujemy” Paryż na pół roku i potem zobaczymy co dalej… póki co planujemy jeszcze conajmniej parę lat tego „dalej” w tym jakże specyficznym, ale mimo wszystko uwielbianym przeze mnie mieście ;-) (a pierwszy „normalny” wpis już jutro).


Powiązane wpisy:

  1. Powrót do Miasta Świateł
  2. Coś dla tych, co lubią ciekawe teksty o Paryżu…
  3. Rock en Seine: grzeczni Francuzi, głośni Amerykanie, powrót Faith No More i Oasis – No More
  4. Zaproszenie na koncert charytatywny w Paryżu!

posted: Blogowy Off Topic, Paryż

2 comments

  1. Dziękuję za pozdrowienia :) Jak tu dzisiaj tajemniczo… Cieszę się, że to „dalej” będzie jeszcze twać i czekam na pełny blogowy powrót :)

  2. No nareszcie… bede wiedziala co robic z czasem w weekendy…Ciesze sie bardzo. Pozdrawiam i czekam…

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>